estetycznie, indywidualnie…

Posts tagged ‘planowanie’

O Sztuce planowania Dominique Loreau

Sztuka prostoty oraz  Sztuka umiaru są książkami interesującymi. Sztuka planowania jest natomiast książką zaskakującą.

Przede wszystkim, mało w niej o planowaniu. Po drugie – i to jest znacznie ważniejsze – autorka przekonuje nas, że czynnością bardzo w życiu istotną, a przy tym mającą wielorakie, korzystne skutki, jest sporządzanie list. Tak, list, czyli po prostu spisów.

Każda z nas na pewno zna dwa podstawowe rodzaje list: spraw do załatwienia oraz zakupów. Spisujemy je w kalendarzu, notesie, na jakichś kartkach i karteluszkach, nosimy ze sobą, przeglądamy odhaczając kolejne pozycje, czasem wyciągamy w sklepie. Kiedy spełnią swoje zadanie, wędrują do kosza. Czy którakolwiek z autorek takich list poświęca im uwagę? Nie ich treści, lecz im samym, jako materialnemu przedmiotowi i dokumentacji własnego życia? Przypuszczam, że wątpię, jak mawia klasyk rozrywki.

I tutaj właśnie wkracza Dominique Loreau. Posługując się rozmaitymi przykładami, z których większość pochodzi oczywiście z jej ulubionej kultury japońskiej, proponuje, żebyśmy sporządzanie takich list rozszerzyły na wszystkie dziedziny egzystencji, łącznie z jej wymiarem psychicznym i duchowym. Możemy zatem układać nie tylko spisy rzeczy i zajęć, ale również listy  własnych problemów, wyborów, uczuć, sytuacji przyjemnych i przykrych, wrażeń zmysłowych czy nawet wspomnień. Ich sporządzanie miałoby przynosić – zdaniem autorki – dobroczynne efekty: pogłębioną umiejętność autoanalizy i wynikający z niej lepszy wgląd we własne potrzeby, zdolność dokonywania właściwych wyborów, odrzucenie obciążeń z przeszłości oraz, generalnie, rozwój osobowości, który przynosi również poprawę kontaktów z innymi ludźmi.

Bazą propozycji są poglądy, które można spotkać również w wielu innych poradnikach psychologii popularnej. Tytuły podrozdziałów: Nie bądź ofiarą własnych emocji; Zanotuj swoje lęki, aby je oddalić; Skup się na rozwiązaniach, a nie na problemach, mówią same za siebie. Nowością jest natomiast sposób radzenia sobie z kłopotami czy to w sferze materialnej, czy duchowej, poprzez tworzenie spisów. Loreau pisze zresztą wprost, że, jej zdaniem, słowo ma działanie i magiczne, i twórcze.

Nie jestem psychologiem, więc nie do mnie należy ocena skutków terapeutycznych takiego działania. Przyznam się, że koncepcja rozpisywania całego życia na serię takich list w pierwszej chwili wydała mi się trochę maniakalna. Ponieważ jednak czytanie książki trwa dłużej, niż chwilę, zdążyłam się z nią oswoić i znaleźć w sugestiach autorki rozmaite walory.

Moje doświadczenie z układaniem list niewiele wykracza poza sprawy podstawowe, czyli notowanie tego, co mam zrobić i kupić. Kiedy przez kilka lat krążyłam między Niemcami, Włochami i Polską, zrobiłam sobie również spis ciuchów, gdyż gubiły mi się w pamięci i potrafiłam kupić bluzkę niemal identyczną jak trzy inne, które już wisiały w szafie. No i spisywałam tę nieszczęsną porcelanę Indisch blau, żeby nie rozbudowywać nadmiernie zestawu. Miało to wszystko wymiar bardzo praktyczny, służyło ogarnięciu chaosu pośród przedmiotów. Zapisywanie własnych zalet i wad, emocji, pragnień, obaw? Gdybym akurat brała udział w jakichś warsztatach typu „trening interpersonalny” albo „rozwój ukrytych talentów”, wtedy tak. Potrafię wyobrazić sobie takie listy jako część pewnego zadania. Ale żeby tak wyłącznie dla siebie, spisywać i potem przechowywać? Nie jestem pewna, czy to opcja dla mnie.

Osoby piszące pamiętniki pewnie odrzuciłyby taki pomysł. Podobnie blogerki, które blog traktują jak pamiętnik. Jeśli ktoś potrzebuje narracji i swobodnej wypowiedzi, raczej nie będzie układał list według wskazówek autorki Sztuki planowania, która kładzie nacisk przede wszystkim na maksymalną zwięzłość.

Z drugiej strony: wypełniamy przecież różne ankiety, kwestionariusze osobowe, w CV porządkujemy wydarzenia z własnego życia, starając się w minimum słów zawrzeć maksimum faktów. W ten sposób uczymy się kondensować to, co dla nas naprawdę ważne. Jest to więc jakaś baza dla takich krótkich, zwięzłych notatek składających się z serii pojedynczych słów.

Sądzę, że sugestie zawarte w tej książce dadzą się zastosować na dwóch poziomach. Pierwszy, praktyczno-codzienny, jest dosyć oczywisty. Chociażby taka lista potraw najczęściej w domu przyrządzanych: dzięki niej będziemy wiedzieć, ile tak naprawdę wykorzystujemy z bogactwa przepisów zgromadzonych w książkach kucharskich i pracowicie ściąganych z netu. Tutaj akurat można działać swobodnie, układając przeróżne zestawienia, które pokażą, jak funkcjonuje nasz dom i najbliższe otoczenie.

Na poziomie drugim, czyli tam, gdzie mielibyśmy zajmować się własnym wnętrzem i stosunkiem do świata, nic nie jest oczywiste. Wiele zależy od indywidualnych skłonności do introspekcji oraz umiejętności autoanalizy. Jednakże listy celów mniej czy bardziej odległych albo wartości, jakie są dla nas ważne (byleby pisać szczerze) czy też pomysłów na przyszłość, niewątpliwie mają walor poznawczy, a może i przydadzą się jako wskazówki przy wprowadzaniu zmian w życiu. Zwłaszcza, jeśli tych kartek nie odłożymy gdzieś do szuflady, lecz będziemy często po nie sięgać, zastanawiając się nad ich treścią.

A poza tym – jest w tych propozycjach Dominique Loreau sporo wdzięku. Zwłaszcza w części ostatniej, zawierającej porady, na czym i w jaki sposób spisywać owe listy: na pięknym papierze, kaligraficznie, ozdabiać rysunkami, potem przechowywać je troskliwie, posegregowane według sobie tylko wiadomego klucza… Takie na przykład wynotowanie przyjemności dnia codziennego – ile tu możliwości! Ponieważ mam w domu trochę ozdobnego papieru formatu A4, złapałam wiatr w żagle i zaczęłam pomysł twórczo rozwijać. Przyjemności ograniczę do dwunastu, ale są przecież te dla ciała i te dla ducha. A na przykład taki spacer po lesie w słoneczny letni dzień można zaliczyć do obu kategorii, potwierdzając, że człowiek jest jednością tych elementów, które  nie zawsze harmonijnie ze sobą współpracują. Las, lato… Na pewno da się ułożyć osobną listę przyjemności wakacyjnych. Skoro lato, to i zima. Dwanaście przyjemności zimowych? Brr… Nie znoszę zimy. Więc myślę. Wypisałam trzy. W tym dwie związane z jedzeniem. Po kilku dniach jeszcze dwie, też kulinarne. Trzeba czymś tę monotonię urozmaicić, gdyż objadanie się nie jest zdrowe. Myślę, myślę… Jak wymyślę, to zapiszę. Kaligraficznie, na marmurkowym papierze.

Rubia

Dla porządku: Dominique Loreau, Sztuka planowania, tłum. Angelina Waśko-Bongiraud, wyd. Czarna Owca, Warszawa 2012